Witam Was wszystkich serdecznie i zapraszam na drugi odcinek naszego podcastu.

O czym jest ten odcinek?

  • Czy warto kupić tester owoców i warzyw?
  • Przepisy na szybkie roślinne śniadania i obiady
  • Czy olej z kokosa można używać do smażenia?
  • Czy olej kokosowy nadaje się do spożywani na zimno?
  • Czy trzeba stosować olejek konopny CBD?
  • Jakie badania trzeba zrobić w NKR?

Czy warto kupić tester owoców i warzyw?

Pierwsze pytanie. „Warzywa i owoce nie mają układu wydalniczego. I to, co zasysają, to ich. Tak słyszałem. Wiemy, że jakość jest różna. Czy mimo wszystko zdrowiej je jeść, czy może kupić jakiś tester? Czy w ogóle na to nie patrzeć i kupować w najbliższym warzywniaku?”. Oczywiście, że istnieje możliwość pomiaru jakości owoców i warzyw, które na co dzień kupujemy. Są do tego bardzo specjalistyczne wytyczne. Możemy zmierzyć zawartość różnych rzeczy – zawartość soku, zawartość wody, możemy zmierzyć zawartość kwasów organicznych, stosunek kwasów do cukru, twardość owocu tak zwanym penetrometrem. Zawartość cukru, skład jakościowy mierzy się za pomocą refraktometru lub metody VIS-NIR.  Możemy też zmierzyć na przykład zawartość skrobi w ziemniaku za pomocą roztworu jodu. możemy zmierzyć kwasowość i zawartość aflatoksyn kwasu, benzoesowego, chloru. Możemy zmierzyć pH albo zawartość dwutlenku siarki. Bardzo popularne są urządzenia, które my możemy stosować do pomiaru zawartości azotu. Dla poszczególnych roślin są odpowiednie normy, dotyczące zawartości azotu.

Należy liczyć się z tym, że warzywa i owoce, które mają certyfikaty organiczne, mogą być nawet kilkukrotnie droższe. Wiąże się to z bardzo dużymi obostrzeniami, dotyczącymi uzyskiwania i utrzymywania takiej certyfikacji przez rolników. Wiemy nawet, że gleba, która rok czy dwa lata wcześniej była zbyt bogato nawożona, nie będzie nadawała się do wytwarzania produktów, które będą spełniały ten normy. No więc rolnicy muszą bardzo wiele zainwestować, aby te normy spełnić, co podwyższa koszty tego typu produkcji. Głównie chodzi o brak możliwości stosowania tych tańszych, popularnie stosowanych oprysków i pestycydów. Tak naprawdę wyśrubowane normy nie tylko dotyczą produkcji, ponieważ nawet transport tych certyfikowanych składników naszej diety jest inny. Na przykład nie mogą one podróżować razem z tymi niecertyfikowany.

Na pytanie czy powinniśmy takie testery sobie kupować i mierzyć zawartość na przykład azotanów, trzeba sobie odpowiedzieć troszeczkę filozoficznie. Bo to jest pytanie w jaki sposób przeliczyć na pieniądze ewentualne zagrożenia naszego zdrowia. Albo w drugą stronę, korzyści ze spożywania pokarmów, które są bezpieczniejsze. Z drugiej strony, jeżeli uważamy, że rynek produktów spożywczych, które są nam sprzedawane, jest kontrolowany przez odpowiednie, przeznaczone do tego służby, no to po co mielibyśmy sami to robić? Jednak chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że jeżeli nie dzieje się kryzysowa sytuacja, to kontrole są bardzo wyrywkowe i nie są systematyczne. Częściej możemy kupić żywność złej jakości, ponieważ, jak mówiłem, kontrole są wyrywkowe.

Kolejna kwestia. Czy cena tych testerów jest na tyle przystępna i racjonalna, żeby uzasadniała ich zakup? Możemy sobie wyobrazić taki scenariusz, że testując na różnych rynkach rolniczych i warzywnych tego typu urządzeniem, znajdziemy produkty, które rzeczywiście będą dobre jakościowo. I mówię tutaj o poziomie poszczególnych parametrów na poziomie owoców i warzyw organicznych, certyfikowanych. Więc w tym przypadku można by było sobie wyobrazić taką sytuację, że kupiłem sobie tester i znalazłem dostawców, którzy mają marchewkę, pomidory, ogórki i owoce rzeczywiście nie pryskane, nie nawożone intensywnie, mają one zawartość azotanów na poziomie produktów z certyfikatami, są więc dla nas bezpieczne, a do tego są dużo tańsze. Nie są certyfikowane, ale mają parametry produktów certyfikowanych. Wtedy cena zainwestowana w urządzenie do pomiaru mogłaby się zamortyzować, częściowo zwrócić tym, że kupujemy zdrowe pożywienie, ale jednocześnie jest ono dużo tańsze.

Kolejnym możliwym rozwiązaniem jest zakup testera przez grupę znajomych. Chodzi o zwykłą zrzutkę przez kilka osób na zakup jednego urządzenia. Przecież zasadniczo nie chodzi o to, żebyśmy każdego pomidora nakłuwali i testowali przed spożyciem. Najważniejsze jest wyrobienie sobie opinii na temat poszczególnych dostawców, u których się na co dzień zaopatrujemy. I od czasu do czasu możemy wyrywkowo też te testy wykonywać. Nie ma więc żadnych przeciwwskazań, żeby takim urządzeniem dzielić się z grupą znajomych.

Na rynku mamy przynajmniej kilka urządzeń, które mogłyby się do tego nadawać. Są to ekotestery, green testery, tester firmy Soeks Ecovisor. Koszt tych urządzeń to jest średnio od 600 do 1200 zł. Pamiętajmy, że te urządzenia przede wszystkim mierzą stężenie azotanów, czyli nadmiaru nawozów, których roślina nie jest w stanie przetworzyć. W wielu dyskusjach mówi się, że pomimo tego, że te testy nie mierzą ilości pestycydów to, jeżeli mamy dużo azotanów w produkcie, to prawdopodobnie rolnicy stosowali dużo pestycydów. Ale tej informacji nie uzyskujemy w sposób bezpośredni. Nie mamy też bezpośredniej informacji na temat zawartości metali ciężkich w tych uprawach. Oczywiście najlepiej jest posiadać własne owoce i warzywa. Warto mieć zaprzyjaźnionych rolników, stałych sprzedawców, działkowiczów, u których kupujemy te produkty. Albo zamiast testować możemy kupować certyfikowane produkty. Ale ta cena może być nawet kilkukrotnie większa.

Czy opłaca się kupować żywność organiczną? Korzyści zdrowotne rzeczywiście są bardzo wymierne i trzeba sobie jasno powiedzieć, że to jest dla nas zdrowa żywność, i mamy mniejsze zagrożenie chorobowe, jeżeli spożywamy żywność, która albo ma pochodzenie organiczne albo kupujemy żywność, która nie była bardzo chrzczona nawozami i pestycydami.

Będę miał jeszcze jedną ciekawostkę. Nawet jeżeli nie mamy testera, to poruszę temat kupowania albo całych warzyw i owoców albo tych pokrojonych. Warto zwrócić na to uwagę, ponieważ wszystkie warzywa, które zostały wcześniej pocięte, mają większą zawartość toksyn. Dzieje się tak, ponieważ warzywa i owoce mają naturalną barierę przeciwko owadom. Jeżeli my tą naturalną barierę w przerwiemy poprzez cięcie warzyw albo owoców, to niestety wpuszczamy wcześniej mikroorganizmy do miąższu i mamy większą zawartość toksyn w tych roślinach. Więc staramy się wybierać nieprzetworzone, niepocięte, całe warzywa i owoce. A rynek jest taki, że proponuje nam w sklepach coraz więcej wstępnie pociętych mieszanek sałat, mieszanek warzywnych. Więc jeżeli mówimy o bezpieczeństwie, zawsze ono będzie mniejsze w tym przypadku. Wykonano bardzo ciekawe badanie, w którym podzielono ludzi spożywających cebulę na dwie grupy. Jedna grupa dostawała cebulę dużo wcześniej pociętą, druga grupa świeżo pociętą i badano parametry dotyczące stanu zapalnego. Okazało się, że jeżeli cebula była pocięta świeżo, obniżały się parametry stanu zapalnego, czyli odnosiliśmy pełne korzyści ze spożywania zdrowej cebuli. Natomiast ta cebula, która była dużo wcześniej pocięta – jej spożycie nie wiązało się z poprawą parametrów, czyli nie dostaliśmy wszystkich korzyści ze spożywania zdrowego składnika naszej diety. Ponieśliśmy stratę, jeżeli chodzi o wartość odżywczą diety.

Przepisy na szybkie roślinne śniadania i obiady

Przechodzimy do drugiego pytania. Jakie są szybkie dania na obiad i na śniadanie? Czy możemy polecić jakieś przepisy? Najszybsze rozwiązania śniadaniowe są to rozmaite mieszanki pełnoziarnistych zbóż z nasionami, suszonymi owocami, orzechami. Oczywiście nie podajemy ich wraz z nabiałem, czyli jogurtami i temu podobnymi pochodnymi mleka krowiego. Są to posiłki bardzo bogate w mikroelementy, błonnik pokarmowy, nieprzetworzone węglowodany, które będą bardzo powoli uwalniały energię w godzinach przedpołudniowych. Dodatkowo wszystkie te mieszanki nadają się do podróżowania z nami w różnych miejscach. Są suche, więc się nie psują. W przeciwieństwie na przykład do kanapki, którą możemy sobie przygotowywać klasycznie. Ja mam tego typu mieszanki wszędzie ze sobą – na dyżurach, w samochodzie, w podróży. Zawsze stanowią one swego rodzaju koło ratunkowe, jak nie mam nic innego zdrowego do jedzenia pod ręką. Z tej opcji mogę skorzystać zawsze. I Was zachęcam, żeby szukać optymalnych mieszanek, czasami komponować, jeżeli sami chcecie tam robić. Zachęcam, żeby znaleźć swoje ulubione.

Kolejne śniadaniowe rozwiązania to zdrowe pasty roślinne na kanapki. Bardzo proste przepisy na hummusy i innego rodzaju pasty, które możemy robić sami i powinniśmy się do tego przyzwyczaić, aby robić tego typu przekąski sami. Tego się trzeba nauczyć, ponieważ mogą być to szybkie i łatwe czynności. Do zrobienia najprostszego hummusu potrzebujemy strączki. Jeżeli nie mamy czasu, aby je namaczać, wystarczy cieciorka puszkowana albo w słoikach. Oprócz tego wystarczy mieć czosnek, wyciśnięty sok z cytryny i dobrej jakości kupione tahini. To wszystko miksujemy i mamy najprostszy, bazowy hummus. Mamy gwarancję, że nie dodano tam oleju, jak większości hummusów, które kupujemy w sklepie. Oczywiście ilość dodatków do hummusu, przypraw i smaków jest nieograniczona i możecie sobie w dowolny sposób z tym kombinować. Możecie dodawać różne przyprawy, dodatkowe warzywa, pestki dyni, kurkumę, są paprykowe hummusy i bardzo wiele innych rodzajów. To będzie zależało tylko od Waszej inwencji, jakie hummusy będziecie sobie przyrządzali. I znowu rada. Robimy sobie od razu większą ilość takiej pasty, wrzucamy w pojemniczki, dzielimy na małe porcje i mrozimy tak, aby nie upierniczyć się z pracą kilka razy w tygodniu. Tylko żeby raz zrobić większą ilość i po prostu wyjmować z zamrażalnika świeżą pastę na kanapki. Jest olbrzymia rozmaitość past roślinnych i hummusów. Mogę polecić książkę „Hummusy i pasty” Konrada Budzyka. Zawsze polecam przepisy „Jadłonomii” pani Marty Dymek, ponieważ są one bardzo smaczne. Z czasem będziemy również budowali naszą Klubową listę prostych przepisów, które będą spełniały wymagania NKR.

Jeżeli było pytanie o najszybszą propozycję obiadową, to naprawdę najszybsza jest w 15 minut. Możemy zagotować sobie makaron. Tylko dbamy o to, żeby był dobrej jakości, i tutaj odsyłam do poprzedniego odcinka naszego podcastu, bo mówiliśmy na ten temat. Do zagotowanego al dente makaronu zrobienie szybkiego sosu pomidorowego, to chwila. Potrzebujemy dwie cebulki, passatę pomidorową, sól, pieprz, odrobinę cukru trzcinowego ewentualnie do smaku oraz jakieś przyprawy – oregano, bazylię, co lubicie. I cały obiad mamy gotowy w 15 minut. Jeżeli chodzi o dania obiadowe w kuchni roślinnej, zawsze polecam gotowanie większych ilości zup warzywnych, do których wrzucamy dużo warzyw, strączki. Gotujemy gęste zupy, bardzo pożywne. I znowu robimy większą ilość zupy, a z lodówki tylko odlewamy porcję, którą chcemy podgrzać. W ten sposób mamy gwarancję na kilka dni, że mamy danie obiadowe. Jest mnóstwo przepisów i rozwiązań, i będziemy się na pewno nimi dzielić w Klubie.

Czy olej z kokosa można używać do smażenia?

Przechodzimy do pytania trzeciego. Czy olej z kokosa można używać do smażenia? To jest pytanie od Pawła, przyłączył się do niego również Hubert. Pamiętajcie, że im mniej będzie tłuszczy skoncentrowanych w nieprzetworzonej kuchni roślinnej, tym lepiej. W przypadku olejów możemy mówić tylko o mniej niezdrowym oleju. Nigdy nie będziemy mówili o zdrowym oleju.

I teraz przechodzimy do zagadnień związanych z obróbką termiczną. Musimy wziąć pod uwagę podstawowe parametry i takim parametrem jest tak zwany punkt dymienia albo temperatura dymienia danego oleju. Jest to o tyle ważne, że powyżej tej temperatury tłuszcze oleju ulegają rozpadowi i uwalniają się związki, które są dla nas zwyczajnie niezdrowe. Na przykład uwalnia się duża ilość wolnych rodników, są pewne związki, które są rakotwórcze – akroleina. A poza tym zmieniają się bardzo walory smakowe takiego oleju i one wpływają na smak naszego dania. Czyli starajmy się nie przekraczać tej temperatury dymienia dla danego oleju.

Najwyższy punkt dymienia ma olej z awokado oraz olej krokoszowy jest to około 270 stopni Celsjusza. Pytaliście o olej kokosowy. Ma on dosyć wysoką temperaturę dymienia, ona wynosi około 230 stopni Celsjusza, pod warunkiem, że będzie to rafinowany olej kokosowy. Dla porównania powiem, że masło klarowane, które nie jest zdrowym wyborem jeszcze z innych przyczyn, ma taki sam punkt dymienia. Czyli olej kokosowy ma taki sam punkt dymienia, jak masło klarowane. Musimy jednak zwrócić jeszcze uwagę na słowo „rafinowany”. Jeżeli użyjemy tłuszczu kokosowego nierafinowanego, to punkt dymienia nie będzie w temperaturze 230, tylko 180 stopni Celsjusza. Czyli jest bardzo duża różnica. Podsumowując, rafinowany olej kokosowy jest niezłym wyborem do smażenia (jeżeli już musimy smażyć na oleju). Dodam, że podobnie dobrymi wyborami, jeżeli chodzi o smażenie jest olej słonecznikowy i na przykład olej z otrębów ryżowych. One również charakteryzują się wysokim punktem dymienia. Czyli do obróbki termicznej słonecznik jest dobry.

 

Czy należy stosować olejek konopny CBD?

Czwarte pytanie znowu o olej. Dzisiaj mam taki podcast olejowy trochę. Czy olejek konopny CBD należałoby włączyć do diety oprócz witaminy B12? To jest kolejne pytania od Pawła. Trzeba powiedzieć, że w składnikach i elementach, które są niezbędne do właściwej nieprzetworzonej kuchni roślinnej nie ma żadnego olejku. Jeszcze raz powtórzę, że jest to nieprzetworzona kuchnia roślinna. Już sama nazwa „olej” sugeruje, że mamy do czynienia z wysoce przetworzonym koncentratem. W tym przypadku, z koncentratem tłuszczu. Do tej informacji, że oleje są pokarmem wysokoprzetworzonym musicie się panowie przyzwyczaić. Olejek konopny CBD zatem nie jest niezbędnym składnikiem. Jeżeli ktoś ten olejek stosuje, to dlatego, że odpowiadają mu jego inne zalety. To zależy od indywidualnych preferencji. Jedynym składnikiem obowiązkowym, jakiego nie jesteśmy w stanie w naturalny sposób zbilansować w nieprzetworzonej kuchni roślinnej jest witamina B12. Albo w liczbie mnogiej witaminy B12, ponieważ kobalaminy występują w różnych formach.

Jakie badania trzeba zrobić w NKR Challenge?

I przechodzimy do pytania 5. Kiedy i jakie badania trzeba zrobić (chodzi o badania po 90 dniach)? Dla wszystkich, którzy ukończyli kurs wejściowy do Klubu, uzyskali certyfikat, są już w naszej zamkniętej grupie, jest do podjęcia decyzja o rozpoczęciu wyzwania Klubu Męskie Zdrowie. My to wyzwanie nazywaliśmy NKR Challenge. To wyzwanie przewiduje wykonanie bilansu zdrowotnego przed zmianą diety. Trzeba powiedzieć, że najlepiej jest go robić zaraz po wejściu do Klubu, ponieważ po wysłuchaniu materiału kursowego nawet już podświadomie będziecie zwracali uwagę na większą ilość szczegółów, dotyczących tego, co idziecie na co dzień. Czyli jak najszybciej staramy się zrobić te badania wejściowe. A w momencie, w którym jesteście już gotowi, czyli poukładacie sobie w głowach, na zakupach i Waszej kuchni to, w jaki sposób moglibyście spełniać kryteria nieprzetworzonej kuchni roślinnej przez trzy kolejne miesiące, wtedy rozpoczynacie wyzwanie. Jest to Wasza decyzja. Wy zdecydujecie, kiedy chcecie nacisnąć „start” na stoperze. I chcielibyśmy, aby na początku Waszego wyzwania przyszedł do nas e-mail z informacją, że rozpoczynacie. Wtedy postaram się dostarczać Ci w ciągu tych trzech miesięcy jakieś dodatkowe i materiały, które będą Cię motywowały.

Teraz przechodzimy do badań po 90 dniach. Jest pod ten sam zestaw badań, który wykonywaliście na początku. Ten zestaw badań będzie opublikowany na grupie wraz z premierą tego podcastu. Będziecie widzieli w formie graficznej listę. Ale wymieniam teraz na szybko. Trzeba się zważyć, czyli jest waga w kilogramach. Jest obwód w pasie w centymetrach. Jest średnie ciśnienie tętnicze, czyli mierzymy ciśnienie trzy kolejne dni i wyciągamy średnią z pierwszej i drugiej wartości ciśnienia, i wpisujemy to w rubrykę. Wpisujemy hemoglobinę, kreatyninę świadczącą o czynności naszych nerek. Poziom kwasu moczowego, ALAT, świadczący o kondycji naszej komórki wątrobowej. Poziom całkowity białka, poziom żelaza, białko c-reaktywne jako wskaźnik stanu zapalnego. Mamy cholesterol całkowity, ten zły LDL cholesterol, mamy HDL – dobry cholesterol, trójglicerydy, poziom testosteronu (będziemy ciekawi czy on się zmieni w ciągu trzech miesięcy). Mamy poziom homocysteiny oraz poziom glukozy po nocy na czczo i poziom insuliny razem z tą glukozą (czyli glukoza insulina po nocy na czczo).

Pamiętajcie, że badania po 90 dniach wykonujemy w tym samym laboratorium, w którym wykonaliśmy pierwsze oznaczenie. Chodzi o to, aby użyte były te same testy. Poszczególne badania będą mierzone w tych samych jednostkach, co ułatwi nam porównanie wyników pierwszych i drugich badań bez konieczności pracochłonnego przeliczania jednostek miary.

Wyzwanie jest przede wszystkim dla Was. Chodzi o to, żeby Wam uzmysłowić, ile elementów może się zmieniać w stosunkowo krótkim czasie po wdrożeniu zmian dotyczących odżywiania.

 

Olej kokosowy na zimno

Mam jeszcze 6 pytanie od Huberta. To było podłączenie pod olej kokosowy. To jeszcze tylko powtórzę: oleje nie są pożądane w naszej diecie. Natomiast, jeżeli chodzi o nie obróbkę cieplną, ale tłuszcze jako dodatek na zimno, to trzeba powiedzieć, że tłuszcz kokosowy nie jest optymalnym składnikiem, jeżeli w ogóle te tłuszcze się muszą w naszej diecie znaleźć. Zawiera dość dużą ilość tłuszczy nasyconych, a tłuszcze nasycone są mniej pożądanym rodzajem tłuszczy w naszej diecie. Więc w aspekcie stosowania olejów na zimno, możemy znaleźć sobie dużo lepsze pod względem składu alternatywy. Na przykład będzie to oliwa z oliwek albo olej lniany. Zawierają one dużo więcej jedno- i wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Czyli można powiedzieć, że są lepsze dla naszego zdrowia.

 

To wszystkie odpowiedzi na wasze pytania z tego tygodnia. Bardzo się cieszę, że rośnie liczba klubowiczów i bardzo liczę na Waszą aktywność. W takim razie do zobaczenia z Mądrymi Królami we wtorek na Zoomie i do usłyszenia ze wszystkimi Wojownikami przyszły piątek. Bardzo serdecznie Was pozdrawiam. Cześć!

To tyle na dziś w naszym klubowym podcaście. Mam nadzieję, że był dla ciebie interesujący. W końcu są to Wasze męskie pytania. Jeżeli czegoś nie rozumiesz, wchodź na grupę i pisz. Przygotuję odpowiedzi i usłyszysz je tutaj, w podcaście Klubu Męskie Zdrowie.

Trzymaj się! Niech moc będzie z Tobą i do usłyszenia w kolejnym odcinku za tydzień.

Posłuchaj innych moich podcastów. Zajrzyj tutaj.