W gabinetach lekarskich, obok rzetelnej wiedzy, wciąż krąży mnóstwo mitów, które nazywamy roboczo „kocopołami”. Często słyszycie, że dieta to tylko mało znaczący dodatek do leczenia, albo co gorsza – otrzymujecie rady, które mogą Wam zwyczajnie zaszkodzić. Razem z dietetyk Martą Michalską Wosztyl postanowiliśmy się z nimi rozprawić.
Tarczyca: Czy dieta naprawdę nie ma znaczenia?
Pacjenci często wychodzą od endokrynologa z receptą i informacją, że zmiana jadłospisu nic nie zmieni. To błąd! Tarczyca to „fabryka hormonów”, która do pracy potrzebuje konkretnych surowców: jodu, selenu, cynku, żelaza i witaminy D.
Choć dieta nie zastąpi leków w zaawansowanej chorobie, może sprawić, że leczenie będzie skuteczniejsze, a ryzyko nawrotów mniejsze. W przypadku Hashimoto odpowiednie żywienie wycisza stan zapalny i może obniżać miano przeciwciał atakujących tarczycę.
Cholesterol: Statyny to jedyna droga?
To jeden z najczęstszych mitów – przekonanie, że dietą można obniżyć cholesterol jedynie o 5-10%. Nauka mówi co innego: odpowiedni protokół dietetyczny pozwala zredukować LDL (zły cholesterol) o 15% do 30%. Sam przeprowadziłem na sobie taki eksperyment, osiągając spadek o blisko 30%.
Pamiętajcie, że dieta, w przeciwieństwie do tabletki, działa na wiele mechanizmów naraz: poprawia elastyczność naczyń, obniża ciśnienie i wspiera mikrobiotę.
Jod w pępku i płyn Lugola – uważaj na te „nowinki”!
Spotykamy się z radami, by sprawdzać niedobór jodu, wylewając go na skórę lub do pępka. To niebezpieczny absurd. Jod nie wchłania się przez skórę w sposób, który pozwala na diagnozę. Jedyną miarodajną metodą jest badanie zawartości jodu w moczu.
Przestrzegam też przed samodzielnym piciem płynu Lugola. Jako lekarz nie przekraczam granicy suplementacji jodem organicznym (np. z wodorostów), a silniejsze preparaty pozostawiam wyłącznie endokrynologom.
Śniadanie drwala na otyłość?
Kiełbasa i boczek od rana jako sposób na walkę z wagą? Jako kardiolog mówię stanowcze: nie. Takie produkty powinny zostać wyeliminowane z diety osób z ryzykiem sercowo-naczyniowym.
Z kolei owsianka, tak bardzo dziś demonizowana, jest źródłem drogocennego błonnika i beta-glukanów, które chronią przed cukrzycą i stabilizują glukozę. Wzrost cukru po posiłku to fizjologia, a nie powód do strachu.
Onkologia: „Może Pan/Pani jeść wszystko”
To jeden z najszkodliwszych mitów. Dieta w chorobie nowotworowej jest fundamentem. Nie chodzi o „zagłodzenie raka”, ale o wzmocnienie organizmu do walki i regenerację po chemioterapii. Odpowiednie żywienie zapobiega przerwaniu leczenia z powodu złych wyników krwi i poprawia stan psychiczny pacjenta.