Ryzyko rezydualne

Często znajduję się w takiej sytuacji, że żona pacjenta pyta mnie na szpitalnym korytarzu o to, czemu jej mąż dostał kolejnego zawału, jeśli rok temu przestał palić papierosy, mięso je tylko przegotowane, a nie pieczone, unika tłuszczu w diecie, zaczął systematycznie chodzić na długie spacery, przyjmuje leki na nadciśnienie i jest ono teraz prawidłowe, przyjmuje leki na cholesterol i on się obniżył – a lekarz POZ był zadowolony z efektu leczenia.

Ano drodzy słuchacze mamy tutaj do czynienia z tzw. ryzykiem rezydualnym!

Większość z Was zdaje sobie sprawę z tego, że mamy typowe czynniki ryzyka miażdżycy takie, jak palenie papierosów, wysoki cholesterol, nadciśnienie, cukrzyca, mała aktywność ruchowa.

W codziennej praktyce we współpracy z Waszymi lekarzami ryzyko postępu miażdżycy, kolejnego zawału lub udaru możemy szacować posługując się tzw. Skalą Euroscore. Mamy nawet jej Polski wariant Skalę Polscore.

Zatem, co my widzimy na tych kartach Polscore? Otóż widzimy tam tabele z kolorowymi kwadracikami – zielone kwadraciki oznaczają niskie ryzyko wystąpienia u nas problemu, ciemnozielone trochę większe ryzyko, pomarańczowe ryzyko pośrednie, a im bardziej czerwone będą kwadraciki, tym bardziej powinno nam się świecić czerwone światło, że jesteśmy bardzo zagrożeni zawałem bądź udarem! Podstawiając dane do kart Polscore, bierzemy pod uwagę płeć, ponieważ mężczyźni są bardziej narażeni niż panie, bierzemy pod uwagę wysokość ciśnienia skurczowego, bierzemy pod uwagę poziom cholesterolu ogólny oraz fakt czy palimy papierosy.

Jak widzicie to są najbardziej typowe czynniki, które służą do przepowiadania ryzyka wystąpienia u nas zawału. Oczywiście bierzemy pod uwagę inne choroby takie, jak cukrzyca, choroby nerek… Ale są to najważniejsze, typowe czynniki ryzyka miażdżycy. No i właśnie z tym mamy problem! Co jeżeli zmodyfikowaliśmy te czynniki ryzyka, a jednak ktoś z nas zachoruje? Czy to wina genów? Po części zapewne tak, ale w dużej mierze jest to wina tak zwanego ryzyka rezydualnego!

Jeżeli odwołamy się do definicji czym w ogóle jest miażdżyca, to znajdziemy tam informację, że jest to przewlekły proces degenerujący nasze naczynia, który ma podłoże zapalne i to jest właśnie kluczowe sformułowanie –  jest to proces o podłożu zapalnym! Czyli w naszych naczyniach tli się przewlekle drobny proces zapalny, który można porównać do sytuacji żarzenia się drobnych węgielków w dogasającym ognisku. Nie widać ognia, ale wiemy, że ten żar jeszcze jest gorący.

Jeżeli mamy do czynienia z procesem zapalnym w ścianie naczyń, to ten proces jest jak magnes dla komórek naszego układu odpornościowego, które są jakby wzywane do tych ścian naczyń, ponieważ stamtąd pochodzi stymulacja zapalna i właśnie w ten sposób do naszych ścian naczyń przywoływane są komórki obładowane cholesterolem. Obumierają tam i budują z czasem cholesterolową blaszkę zwężającą naczynie.  Można by było sobie zatem wyobrazić, że jeżeli nie byłoby stanu zapalnego, to nie byłoby sygnału dla tych komórek, aby przybywały ze swoim cholesterolem do ścian naszych naczyń?

I muszę Wam powiedzieć, że jak najbardziej coś w tej koncepcji jest!

Od wielu lat celem badaczy było przetestowanie takiej koncepcji, że wygaszenie stanu zapalnego powinno hamować proces miażdżycowy. Prób badawczych było wiele.  Do bardzo ciekawych wniosków doszli badacze przed kilkoma laty.

Opublikowane w 2017 r.  randomizowane badanie CANTOS z przeciwciałem monoklonalnym Kanakinumabem (bloker IL-1b) u pacjentów chorobą wieńcową i podwyższonym CRP wykazało 25% zmniejszenie ryzyka zaostrzeń CHW (redukcja MACE) i 31 % zmniejszenie ryzyka śmierci z powodu chorób serca i śmiertelności ogólnej!

Co ciekawe, taka redukcja ryzyka, czyli tak naprawdę zahamowanie procesu miażdżycowego miało miejsce bez zmniejszenia stężenia złego cholesterolu LDL!

Jak widzicie, przytoczone badanie jest przykładem tego, że można w dużej mierze zabezpieczyć pacjenta przed postępowaniem choroby miażdżycowej właściwie nie obniżając poziomu cholesterolu!

I to jest właśnie temat mojej dzisiejszej pogadanki. Tutaj badacze swoje postępowanie skierowali na redukcję tak zwanego ryzyka rezydualnego, czyli przede wszystkim na zmniejszenie stanu zapalnego, który jest podstawą całej miażdżycowej katastrofy, która dotyczy milionów ludzi na świecie! Zatem dzisiaj dowiedzieliście się o tym, czym jest ryzyko rezydualne i dlaczego niektórzy zapadają na kolejne zawały i udary pomimo tego, że stosowali się do zaleceń lekarzy.

Natomiast, jeżeli jesteście ciekawi

Jakie konkretnie czynniki wchodzą w skład ryzyka rezydualnego?

Co możemy w ramach ryzyka rezydualnego jeszcze zbadać?

Dlaczego leki przeciwzapalne zastosowane w badaniu CANTOS, o którym przed chwilą mówiłem, nie są stosowane na co dzień w leczeniu miażdżycy, jeżeli wyniki tego badania były tak dobre?

Co jednak możemy zrobić aby redukować ryzyko rezydualne?

Tego dowiecie się moich podcastach premium zapraszam do zastania klubowiczem mojego Klubu Zdrowia!

Serdecznie Was pozdrawiam i do usłyszenia w kolejnym podcaście!

 

A wiecie, że teraz możecie słuchać mnie na:

Dołącz do Klubu Zdrowia

Co powiesz na:

  • cotygodniowy podcast o diecie, zdrowiu, odżywianiu i wszystkim tym co potrzebne Ci do życia wolnego od chorób
  • wygodny moduł do odsłuchiwania ze spisem treści, rozdziałami, odcinkami
  • dostosowany do urządzeń mobilnych abyś mógł słuchać tak jak chcesz i gdzie tylko masz na to ochotę
  • do tego bonusowe materiały z moich kursów
  • dwutygodniowy jadłospis oraz poradnik jak i gdzie robić zakupy
Wypróbuj 7 dni za darmo